– Jasiu, za każdą szóstkę…
– Jasiu, za każdą szóstkę dam ci dychę – mówi dziadek.
Na drugi dzień Jaś wraca do domu i woła:
– Dziadku, dostałem trzy dwóje!
– Jasiu, za każdą szóstkę dam ci dychę – mówi dziadek.
Na drugi dzień Jaś wraca do domu i woła:
– Dziadku, dostałem trzy dwóje!
Pani prosi Jasia:
– Jasiu wytrzyj tablicę.
– Ale tu nie ma szmaty.
– To jej poszukaj.
Jasio szuka szmaty, a pani prowadzi lekcje:
– Jak bym umarła to co byście napisali na moim nagrobku?
– Tu leży ta szmata! – woła Jaś.
Mama pyta się Jasia:
– Czy ty jesteś głupi?!
– Tak – odpowiada Jasiu
– Udowodnij
– Przecież ja JEDNOKOLOROWEJ kostki rubika nie umiem ułożyć!
Jest lekcja i są zagadki. Jaś zadaje pytanie:
– Idą trzy kobiety i jedzą lody. Pierwsza ssie, druga liże, trzecia gryzie (loda, oczywiście). Która z nich jest mężatką?
Pani na to:
– Jaś, ty świntuchu!
Jaś z kamiennym spokojem odpowiada:
– Niech się pani nie denerwuje, niech pani pomyśli.
Pani myśli, widać że przychodzi jej to z trudem. Wreszcie mówi:
– Ta, która gryzie?
A Jaś na to z wielką radością:
– Ta która ma obrączkę na palcu!
Koniec roku szkolnego, dzieci przyniosły pani wychowawczyni prezenty.
Marysia, której mama ma kwiaciarnię przyniosła pudło. Wychowawczyni potrząsnęła i zapytała:
– Kwiaty?
– Ojej, skąd pani wie…
Kolejny był Marcinek, którego tata ma cukiernię. Wychowawczyni potrząsnęła prezentem i spytała:
– Czekoladki?
– Tak, jak pani zgadła?
Następny w kolejce był Jasio, którego tata miał sklep monopolowy. Wychowawczyni obejrzała pudełko, lekko przeciekało.
Polizała i spytała:
– Wino?
– Nie…
Polizała jeszcze raz:
– Koniaczek?
– Nie…
– Likierek?
– Nie, proszę pani. Chomik…
Pani w szkole pyta Jasia:
– Co wybrałby baran, gdyby postawiono przed nim wiaderko wody i wiaderko wódki?
A Jasiu na to:
– Wodę!
Pani:
– Świetnie! A dlaczego?
Jasiu:
– Bo to baran!
Jaś pyta się taty:
– Tato, co to są szanty?
– Pirackie piosenki, Jasiu.
– Aaa, to ja mam na komputerze same szanty.
Jasiu przychodzi ze szkoły.
– Mamo, wiesz co? Dzisiaj Kaziu przyszedł brudny do szkoły i pani go odesłała do domu!
– I co, pomogło?
– Tak. Dzisiaj wszyscy przyszli brudni!
Tata pyta Jasia:
– Gdzie jest twoje świadectwo?
Jasiu odpowiada:
– Koledzy ze szkoły mi ukradli i już go nie mam…
– Myślisz, że jestem na tyle głupi, żeby uwierzyć w to kłamstwo?
– Jakie kłamstwo?
– Że ty masz kolegów.
Przychodzi mama Jasia do biura pośrednictwa pracy, żeby synowi robotę jaką załatwić:
– Pani, nie byłoby dla Jasia jakieś roboty, bo pije chłopak i pije….
– A co Jasiu potrafi?
– No murować umie, podstawówkę skończył…
– A to mamy: murarz, 4000 na rękę…
– Pani kochana! Toć przecież Jasiu cały czas będzie chodził pijany, jak tyle pieniędzy zarobi… A za mniej coś nie ma?
– No jest jeszcze – pomocnik murarza, 3000 na rękę ….
– No ale 3000? To przecież będzie pił i pił… A tak za 600-700 złotych to coś by się nie znalazło?
– 600-700… Hmmm… To by Jasio musiał studia skończyć..