Pacjent w szpitalu do…
Pacjent w szpitalu do pielęgniarki:
– Jakie paskudne te lekarstwa, gorzkie i ohydne, przełknąć nie można!
– To nie lekarstwa! To obiad!
Pacjent w szpitalu do pielęgniarki:
– Jakie paskudne te lekarstwa, gorzkie i ohydne, przełknąć nie można!
– To nie lekarstwa! To obiad!
Recepcjonistka w przychodni umawia wizytę lekarską. Na koniec słyszy od dzwoniącego:
– … i proszę przekazać panu doktorowi, że będzie nas troje, a w zasadzie to czworo, bo jeszcze jeden chłopak, dzieciak w zasadzie…
Recepcjonistka kończy uprzejmie rozmowę i następnie dzwoni do lekarza:
– Panie doktorze, jutro o 12:00 będzie ten pacjent z dysocjacyjnym zaburzeniem tożsamości.
Przychodzi starowinka do doktora i mówi:
– Panie doktorze, ja już prawie nic nie słyszę, jak ktoś do mnie mówi.
Doktor pyta:
– Na które ucho?
Starowinka:
– A co pana obchodzi, kto mnie ruchoł?
– Panie doktorze, straciłem pamięć – mówi pacjent
– Dawno?
– 14 marca zeszłego roku o siódmej trzydzieści dwie
– Doktorze, czy może mi Pan przepisać coś na ręce? Cały czas się trzęsą.
– Czy dużo Pan pije?
– Nie. Więcej rozlewam…
Facet u lekarza zakładowego.
– I co tam panu dolega?
– Smak. Nie czuję smaku.
– Siostro proszę podać próbkę numer 19. Proszę. Niech pan spróbuje.
– Łeee… przecież to gówno!
– No widzi pan. Smak wrócił.
Ten sam facet po tygodniu.
– A tym razem mam problemy z pamięcią.
– Siostro proszę o próbkę numer 19.
– Ale Panie doktorze. Próbka numer 19 to gówno!
– No widzi pan. Pamięć wróciła.
Ordynator przechodzi korytarzem szpitalnym i nagle słyszy dobiegające z dyżurki pielęgniarek odgłosy libacji. Zaciekawiony zagląda do środka i widzi obłoki dymu papierosowego, kieliszki i rozbawiony personel.
– Co to ma znaczyć! Pijaństwo w pracy?!
– Jest powód panie profesorze, jest powód – odpowiada jeden z asystentów. Siostra Kasia nie jest w ciąży …
– Aaaaa to i ja się napiję…
Telefon do przychodni:
– Panie doktorze! Niech pan ratuje moją żonę! Strasznie boli ją głowa i do tego ta, no… temperatura!
– A wysoka?
– Metr sześćdziesiąt dziewięć.
Rozmawiają dwaj psychiatrzy:
– Wiesz co, mam rewelacyjnego pacjenta. Cierpi na rozdwojenie jaźni.
– A co w tym rewelacyjnego?
– Obydwaj mi płacą.
– Doktorze, jestem zbyt aspołeczny, trudno mi się komunikować z innymi ludźmi. Jak sobie z tym poradzić?
– Alkohol.
– Tak, ale to tymczasowe rozwiązanie, a ja potrzebuję czegoś stałego…
– Alkoholizm.